|
::: BŁ. PIER GIORGIO FRASSATI :: PATRON STUDENTÓW i LUDZI GÓR :::
TekstyListy FrassatiegoO górachPollone, 19 sierpnia 1918 r. Przed dwoma dniami wszedłem na szczyt Croce della Barma w Oropie, 2384 metry, z Franco, papą, Luciana i Anna Maria, która w drodze powrotnej miała parę razy zawrót głowy. Zachwycaliśmy się wspaniałymi widokami. Widać było cale Monte Rosa, Cervino, Mont Blanc, Grań Paradiso itd. Jest to przepiękna i bardzo łatwa wycieczka, trzeba na nią trzy i pól godziny z Oropy. Po drodze spotkaliśmy kobiety obładowane wiśniami, dzikimi, ale pysznymi; objedliśmy się ich do syta. Pollone, 16.09.1920 Kochany Carlo, wczoraj poszedłem na Monte Mucrone, gdzie odprawiona była Msza Święta, ale mgła nie dała nam podziwiać cudownej panoramy, jaka się tam zazwyczaj widzi z góry. Turyn, 23.01.1923 r. Wczoraj byłem z przyjaciółmi w górach! Zrobiliśmy piękną wyprawę narciarską; było cudownie. Pollone, 15.08.1917 r. Dziś miałem cudowną przechadzkę, Wyruszyłem o szóstej rano. Niebo było pogodne, chociaż w nocy padał deszcz. Z ojcem. Luciana i rodzina Marchisio dotarliśmy do Favaro, aby stamtąd pojechać tramwajem do Oropy. Z Oropy, po wysłuchaniu Mszy Świętej przed samym ołtarzem Matki Bożej, powędrowaliśmy do Sette Fontane, folwarku położonego w dolinie Elvo u stóp Mucrone. Dotarliśmy tam na godzinę jedenastą, zjedliśmy dobrą polentę zaprawioną. Owiał nas rozkoszny wietrzyk, słońce przygrzewało. Szczyt Mucrone z bliska wyglądał przepięknie, chciałoby się na niego wdrapać po stromej ścianie. Ale polem zstąpiły mgły, okrywając cała gore; chwilami jednak znowu się odsłaniała. Około drugiej zeszliśmy do Pollone. W drodze powrotnej pogoda z. chwili na chwile się zmieniała. a teraz szykuje się burza. Oropa (1180 m npm) - dawna kolejka (tramwaj) z czasów Frassatiego (można było dojechać z Favaro lub Biella) O PolsceGdańsk, 26 grudnia 1922 Drogi Willibald, Gdańsk bardzo mi się spodobał, zwłaszcza stare kościoły. Po południu pojechałem do Sopotu; było cudownie, jezioro błękitne, jak nasze jeziora, niebo wspaniałe. Dziś o siódmej wieczorem jadę do Katowic. Przykro mi, że nie mogę przysłać żadnej odkrytki z Gdańska, ale dziś wszystko jest zamknięte. Katowice, 28 grudnia 1922 Droga Panno Mario Fischer, wczoraj przyjechałem do Katowic, ale urzędnicy polscy robili mi tyle trudności [Frassati mówił biegle po niemiecku a był to okres plebiscytu na Śląsku. Stąd ta niechęć polskich celników...], że musiałem znowu udać się do Berlina, aby stamtąd wrócić do Katowic. Dziś zwiedziłem kopalnię Ferdynand, ale zobaczyłem tylko urządzenia poziomu wyższego, a niestety nie mogę się dłużej zatrzymać, żeby odwiedzić i te głębsze. Wieczorem jadę pociągiem pośpiesznym do Wrocławia, to prawdziwa radość, że znowu będę spał w łóżku. Podróż z Berlina do Katowic była bardzo nieprzyjemna od dziesiątej do czwartej rano. Najpierw bez miejsca, a polem na miejscu między dwiema paniami, tak ściśnięty, że nie mogłem zmrużyć oczu nawet na sekundę; od Wrocławia miałem trochę więcej przestrzeni, ale była już szósta, więc spałem tylko trzy godziny. Jutro po południu wyruszam do Ratyzbony. Zwiedzę miasto i pojadę dalej do Monachium. Przykro mi, że doznałem tylu trudności od Polaków. Będę się musiał wyrzec jazdy do Wiednia przez Kraków, bo czas leci i muszę rychło wrócić do Italii. Boli mię to, że niebawem trzeba opuścić Niemcy i Austrie, ale wyjeżdżam z Pani Ojczyzny i z Niemiec w nadziei, że tu wrócę. © 2006 Marcin Fila Wykorzystane materiały: © Luciana Frassati-Gawrońska i Associazione Pier Giorgio Frassati Via Anicia 12, 00153 Roma, Italy Wszelkie prawa zastrzeżone, kopiowanie zabronione. Protected by BOWI Group Generowanie strony: 0.19146 sek.
|